07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

 przebaczenie

Nie chciałam pisać wcześniej, ponieważ wiem doskonale, że czas negatywnie weryfikuje wiele naszych emocji. Nie należę do osób bardzo religijnych i gorliwie praktykujących, a więc zgłaszając się na warsztaty o przebaczeniu) nie kierowałam się motywami religijnymi. Chciałam to zrobić dla siebie, żeby poprawić swój komfort psychiczny i fizyczny, ponieważ było duże prawdopodobieństwo, ze obsesyjne myślenie o bolesnych dla mnie sprawach miało również konsekwencje somatyczne. Przyjechałam z nastawieniem: przecież nic nie ryzykuję, jeżeli nie uda się, to potrafię dalej z tym żyć, a jeżeli uda się...

 

 

 

Udało się... - Po warsztatach o przebaczeniu

droga do przebaczeniaZ pewną obawą, ale i z nadzieją jechałam na sesję o przebaczeniu. Doznane w życiu krzywdy i zranienia bolały dotkliwie, a sama myśl o przebaczeniu wyzwalała złość, przypominała o upokorzeniu. Żal, poczucie straty i chęć zemsty przeplatały się ze sobą. Wstydziłam się swojego cierpienia. Pan Bóg wiedział o tym, znał mnie i to całe zło, które było przyczyną mojej udręki. Powoli, ostrożnie i trochę nieśmiało stawałam przed Nim, i… coraz wyraźniej stawały mi przed oczami traumatyczne wydarzenia z przeszłości. Wracały: wstyd, ból, złość i pragnienie odwetu, bo nie tak łatwo przyznać się przed sobą do swojej bezsilności i wewnętrznej biedy. Przez długie lata broniłam się zapominając o trudnych przeżyciach.

 

Droga do przebaczenia

pustynia

W ostatnich latach było mi coraz trudniej podołać obowiązkom w pracy, kontaktować się z ludźmi. Zaczęłam unikać spotkań z nimi poza koniecznymi, bo nie miałam już na nie sił. Coraz więcej osób w moim otoczeniu kojarzyło mi się ze zranieniami. Bolało mnie, że jestem też z roku na rok bardziej nieufna i podejrzliwa wobec ludzi, smutna i bezradna. Miałam przez to żal do siebie i do nich, a także do Pana Boga za to, że mnie umieścił w takim miejscu, w którym już sobie nie radzę z kłopotami.

 

 

Wyjście na pustynię

wiernosc

Przyjechałam na rekolekcje z dużym zamieszaniem wewnętrznym. Czułam zupełne zagubienie, oddalałam się coraz bardziej od modlitwy i sakramentów. Głównym powodem był narastający we mnie bunt, dlaczego mam być wierna mojemu mężowi, który siedem lat temu ode mnie odszedł. Cały czas nie mogę tego zrozumieć, czemu po 25 latach szczęśliwego (wg mnie) bycia razem straciłam mojego najlepszego przyjaciela.

 

 

Wierność

maly lew

Obraz kota, lwa czy tygrysa jako miluśny pluszak z pazurami i kłami :-) od zawsze mi towarzyszył… Właściwie sama jestem chodzącym własnymi drogami kotem, gdzie niezależność łączyła się we mnie z poczuciem wyobcowania, które nikt nie mógł przełamać. Nie potrafiłam pozbyć się swoistego "drapania i gryzienia" w relacjach z innymi ludźmi. Im bardziej mi na kimś zależało, tym głośniej "prychałam", nie mając ochoty na "łaszenie". Z dumnym majestatem lwicy odchodziłam z lekceważeniem machając wyimaginowanym ogonem z pomponikiem… Moja prowokacja obejmowała również Boga...

 

Złowiłeś mnie jak lwiątko

wojownik

 

"Świat nie zmierza we właściwym kierunku" - to wrażenie towarzyszyło mi od lat. Pomyślałem jednak Pan Bóg wie co robi, trzeba więc czekać i wierzyć, a On w końcu zrobi porządek. Jakiś czas później poczułem, że moja rola nie może sprowadzać się do oczekiwania, aż Pan Bóg "posprząta". To nie jest tak, że "przyjdzie walec i wyrówna". Ja nie jestem widzem, który dostał wejściówkę na stadion życia i czeka na rozpoczęcie spektaklu pt. "Walka Dobra ze złem". Ta wojna już trwa i nie da się w niej pozostać neutralnym. Każdy mężczyzna otrzymał kategorię "A" i powinien się stawić jako poborowy.

 

 

 

Jedź! Wszystko będzie OK

Newsletter ICFD

Podziel się...

Prenumerata RSS

feed-image Nasze doniesienia

Gościmy

Odwiedza nas 73 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem