07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

poznanie-i-akceptacja-siebieChciałabym się podzielić świadectwem po sesji „Poznanie i akceptacja siebie", w której uczestniczyłam latem tego roku. Bogu dziękuje, że dane mi było uczestniczyć w tej sesji. Rekolekcje te pokazały mi, że tak naprawdę, nie żyłam swoim życiem, tylko życiem swoich rodziców. Czas najwyższy odciąć pępowinę.

Zobaczyłam też, że mam być sobą, żyć w prawdzie przed sobą, Panem Bogiem i ludźmi. Nikogo nie muszę udawać.

Bardzo ważne dla mnie były słowa, że ja jako chrześcijanka, nie mam być cierpiętnikiem, a taką byłam. Mam mówić o swoich uczuciach, i mogę z miłością zwracać innym uwagę. Dziękuję Panu za grupę dzielenia, za ludzi i prowadzącą Jolę. Na grupie doświadczyłam jaka jestem i co muszę zmienić w sobie, z pomocą Bożą.

Mogę żyć własnym życiem

ojciec-i-synNa rekolekcjach w Gdyni po raz pierwszy miałem okazję spojrzeć na moje życie z perspektywy walki duchowej. Odwieczne zmaganie się dobra i zła, tak obecne w zarówno w naszej kulturze, jak i wychowaniu zostało sprowadzone do kategorii baśniowych, do świata wyimaginowanych postaci. Życie realne zdaje się biec swoim torem. Dychotomia rodem z Alicji w krainie czarów. Dwa równoległe światy. Dwie odrębne rzeczywistości. Świat baśni i świat realny.

Człowiek w pewnym wieku powinien wydorośleć, zająć się "poważnymi" sprawami takimi jak: zarabianie pieniędzy, utrzymanie rodziny, polityka, biznes, osiągnięcia, efektywność, skuteczność, rozrywka, rywalizacja - to są kategorie, którymi mają posługiwać się dorośli. Bajki są dla dzieci i jeśli samemu nie jest się już dzieckiem to, co najwyżej, można o zmaganiach dobra i zła poczytać na dobranoc swoim pociechom.

Walka duchowa - męska perspektywa

twarzMimo tego, że minęły już dwa miesiące od zakończenia rekolekcji, wiele treści z IV Tygodnia nadal we mnie pracuje i ukazuje się w nowym świetle. Dlatego też postanowiłem podzielić się jednym ważnym owocem, który zrodził się w czasie tych rekolekcji. Nie bez powodu też dałem taki tytuł, gdyż twarz, wygląd twarzy i spojrzenie na samego siebie odgrywały w tym dużą rolę.

Nie bez powodu też dałem taki tytuł, gdyż twarz, wygląd twarzy i spojrzenie na samego siebie odgrywały w tym dużą rolę. W dynamice mojego przeżywania IV Tygodnia zauważyłem taką szczególną właściwość- stopniowe przechodzenie od tego, co zewnętrzne do tego, co jest we mnie. Przejawiało się to tym, że np. na początku rekolekcji podejmowałem dużo modlitwy w intencji ludzi których znam, nie bardzo wchodząc w to, co dotyczy mnie samego. Ale gdy już zacząłem bardziej przeżywać treści, to nadal odnosiło się to do innych ludzi, moich relacji w rodzinie, z rodzeństwem.

Twarz znienawidzona – twarz pokochana

pragnieniePrzyjechałam na rekolekcje Fundamentu cz. I po to, aby nauczyć się lepiej budować relacje z Bogiem. Po to, by stawały się one coraz ściślejsze. Jednak to, co Pan Bóg mi przygotował, było dla mnie niespodzianką i potwierdzeniem, że Bóg wie lepiej, czego mi potrzeba i jest to zawsze dla mnie lepsze niż moje rozwiazania.

O tym, że Bóg mnie kocha wiedziałam. Od dziesieciu lat jestem członkiem Odnowy w Duchu Świętym i miłość Boża jest czymś, na co staram się być wrażliwa w życiu i czego doświadczam. Tu, w czasie Fundamentu, Bóg "Kochający" dał mi poznać Boga "Pragnącego".

Pragnę - świadectwo po Fundamencie

fundamentUczestniczyłam w tym roku w Fundamencie cz. I. Wcześniej jeździłam przez wiele lat na rekolekcje, ale nigdy nie udało mi się wypłynąć na taką głębię, jak na tych właśnie rekolekcjach ignacjańskich. Mam za sobą bardzo trudne dzieciństwo, co ma skutki do dziś. Nie mam miejsca, gdzie czułabym się bezpiecznie. Jadąc na te rekolekcje, bałam się samotności, ciszy... Zawsze miałam problemy z pozostawieniem bagażu tych doświadczeń, problemów, często płakałam na rekolekcjach i potrzebowałam wsparcia drugiej osoby. Obawiałam się, że tu będzie to samo. Jednak Pan mnie bardzo zaskoczył na tych rekolekcjach. Jednak Pan mnie bardzo zaskoczył na tych rekolekcjach. Dzięki Jego łasce, mój życiowy bagaż zostawiłam gdzieś daleko, co umożliwiło mi wejście w bardzo intymną relację z Nim. Było mi z Nim niesamowicie dobrze! Tak bezpiecznie... Moje pragnienie przebywania z Nim nie ustawało. Bardzo pomocna w owocnym przeżyciu rekolekcji okazała się cisza. Cisza, w której tak naprawdę najwięcej można usłyszeć... Usłyszeć Jego głos, Jego miłość, Jego bliskość, troskę o Ciebie, zauważyć Boże działanie w twoim życiu, że to właśnie Bogu najbardziej na tobie zależy... W ciszy zobaczyłam to, czego nie potrafiłam dostrzec w chaosie mojego życia i o co miałam często żal do Pana.

Pan mnie podniósł

ojciec-2W czerwcu postanowiłem pojechać na rekolekcje ignacjańskie (Fundament). Czerwiec jest u mnie okresem intensywnej pracy, trochę nie było mi to na rękę. Tym niemniej pod wpływem rad zaufanych osób pojechałem do Jezuitów w Gdyni na rekolekcje.

Moje rozmyślania w czasie rekolekcji uparcie, nie wiedzieć czemu koncentrowały się wokół osoby ojca. Moje relacje z ojcem nie były dobre w przeszłości. To była bolesna przeszłość. W zasadzie nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Odsuwałem te myśli od siebie, ale one uparcie powracały. To był czas przemyślenia przeszłości. Czas przepracowania w sobie tego, co bolesne i w końcu wybaczenia ojcu. Punktem kulminacyjnym tych rozmyślań w piątek był tekst o synu marnotrawnym, kiedy cały czas pojawiała się w mojej głowie myśl: "właśnie dziś kładę rękę na twoim ramieniu. To Ja dziś staję się twym ojcem". Nie rozumiałem tych słów, myślałem "przecież ja mam ojca, jak to Bóg staje się moim ojcem, w jakim sensie?"

Ojciec - po rekolekcjach Fundamentu

Podziel się...

Prenumerata RSS

feed-image Nasze doniesienia

Gościmy

Odwiedza nas 48 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem