07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

rekolekcje-dla-seniorow"Boże, spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce... Po co dałam koleżance namówić się na te rekolekcje dla seniorów?! Przecież nie wytrzymam w milczeniu przez tyle czasu!" – oto moje myśli kilka dni przed wyjazdem do Gdyni. I wzięłam małe radyjko z uczuciem, że robię coś złego, ale i w strachu przed bezsennymi nocami. "Tylko trochę posłucham muzyki, w nocy, przez słuchawki".

Po przyjeździe do Domu Rekolekcyjnego radyjko schowałam do szuflady biurka i... reszta była już tylko pełnym zdziwieniem. Począwszy od spraw materialnych: piękny ośrodek, cudnie położony, ładny pokój, zachwycający widok z okna, pięknej urody taras, że o wyżywieniu nie wspomnę... Ekipa ICFD - uśmiechnięta i pełna miłości. Takiej autentycznej, nie udawanej. A konferencje i wszystkie wprowadzenia do medytacji - na najwyższym poziomie duchowym. Przy tym mądre, proste w przekazie i takie do bólu logiczne. I ta cisza... Cisza medytacji, adoracji Najświętszego Sakramentu, Eucharystii, powrotu do pokoju, spokojnego snu. Radyjko leżało sobie nietknięte w szufladzie, kilka razy dziennie na nie patrzałam i... nic! Już pierwsze spotkanie z uczestnikami rekolekcji było ewangelizacją, choćby poprzez jedno świadectwo: 90-letni mężczyzna przyjechał na rekolekcje dlatego, by przygotować się do godnej śmierci... "Bóg jest Panem mojego życia i mojej śmierci" - zabrzmiało na jednej z konferencji. I taki zostawili wpis seniorzy w księdze pamiątkowej ICFD.

Najgorszy dla mnie był... wyjazd! Już za murami Centrum zaczęłam tęsknić do tego pięknego czasu, który został mi ofiarowany. Jednak największy szok przeżyłam po powrocie do domu: dotarło do mnie, w jak wielkim szumie medialnym żyjemy, jak się nam wpycha do głów niekoniecznie chciane informacje... Nagle uświadomiłam sobie, że mogę żyć bez włączania telewizora, wręcz mnie on denerwuje, ukochane radio też. Zupełnie przestało mnie interesować, co się dzieje u Mostowiaków i jakie barwy może mieć szczęście. Cisza lub muzyka klasyczna albo inna spokojna - jedyne bodźce, które aktualnie toleruję. To już prawie miesiąc! A pozostałe owoce rekolekcji? Są! Codzienna Eucharystia, modlitwa zupełnie inna, ale przede wszystkim - MODLITWA JAKO TAKA, bo właśnie bardzo w niej się od dawna opuściłam... Poza tym czegokolwiek się podejmę - idzie mi "jak z płatka". Ale każde zamierzenie poprzedzone jest szczerym westchnieniem do Boga o pomoc.

Przejrzałam swój kwestionariusz zgłoszeniowy do ICFD: tak, udało mi się, z pomocą Bożą i Jezuitów, osiągnąć to, na co po cichu liczyłam w związku z rekolekcjami. I teraz tylko proszę: "Boże, żeby mi się zawsze chciało trwać tak, jak trwam".

Seniorka Krystyna

Newsletter ICFD

Podziel się...

Gościmy

Odwiedza nas 49 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem