07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

wiem-kim-jestemPrzez lata myślałam o psychologii. W jej obrębie poprzez książki, wykłady i warsztaty poszukiwałam odpowiedzi na pytania o mój charakter, talenty i niedoskonałości. Zdobywana wiedza mnie wprawdzie uspokajała, ale nie była w stanie napełnić mnie spokojem raz na zawsze. W końcu porzuciłam te dociekania jako ciągle zbyt mało owocne.

Widziałam kiedyś obrazek przedstawiający wielką kulę. Stał na niej człowiek ze świdrem. Próbował dotrzeć do źródła znajdującego się w samym środku kuli. W kilku miejscach porzucił swoją pracę. Zajmował się właśnie wywierceniem kolejnego otworu. Widać było, że tym razem dobrze wybrał miejsce i że wkrótce dotrze do źródła.

A jakie jest źródło wiedzy o mnie? Przez lata myślałam tak o psychologii i przez to w jej obrębie poprzez książki, wykłady i warsztaty poszukiwałam odpowiedzi na pytania o mój charakter, talenty i niedoskonałości. Zdobywana wiedza mnie wprawdzie uspokajała, ale nie była w stanie napełnić mnie spokojem raz na zawsze. W końcu porzuciłam te dociekania jako ciągle zbyt mało owocne.

Po jakimś czasie zaczęłam pragnąć lepiej poznawać Boga. Najpierw odkryłam Jego mądrość, moc i miłość do ludzi, w tym do mnie. Potem uwolniłam się od ciężarów przeszłości, w tym głównie od braku przebaczenia. Następnie uznałam, że powinnam dowiedzieć się od samego Stwórcy, dlaczego i jaką mnie stworzył. On przecież jest najlepszym źródłem wiedzy o mnie. W ten sposób trafiłam na sesję pt. "Poznanie i akceptacja siebie".

Podczas niej Bóg objawiał mi się jako źródło na różne sposoby. Przemawiał przez usta prowadzących konferencje, spotkania w grupach i rozmowy z innymi uczestnikami. Był obecny w czasie mojej modlitwy, w kaplicy i w pokoju. Poza tym ciągle zaskakiwał mnie ujawnianiem wspaniałego i niedocenianego bogactwa kryjącego się w Nim, w innych ludziach i we mnie samej.

Na dodatek Bóg kolejny raz w moim życiu uwalniał moje zdrowe reakcje na to, co mnie podczas sesji spotykało, takie jak otwartość, szczerość, uśmiech. Poczułam się szczęśliwa i to szczęście towarzyszyło mi niemal przez cały czas. Z wielką przyjemnością rozróżniałam jego poszczególne składniki - wolność, radość i miłość.

Były jednak i łzy, kiedy pewnego dnia pojawił się długo skrywany w głębi ducha i jakby zapomniany przeze mnie ból. Ku mojemu zaskoczeniu zmieniło się jednak moje nastawienie do tego rodzaju odkrycia. Już nie czułam się bezradna w tej sytuacji! Po pierwszych gwałtownych przejawach bólu odzyskałam spokój i potem bez przeszkód zastanawiałam się, jak zaleczyć odsłoniętą ranę. Przekonanie, że przy pomocy Boga, jestem w stanie to zrobić, jeszcze mój spokój pogłębiło. Mój Stworzyciel objawił mi się jako niewyczerpane i pewne źródło mojej siły, a ja zdecydowałam się czerpać z Niego do woli. Jestem Mu za to taka wdzięczna!

Jestem też wdzięczna Panu za zmianę mojego nastawienia do podejmowania decyzji. Oparcie się w nich na przekonaniu, że za mną stoi Bóg, z którego wolą się liczę i z którą chcę współdziałać, wyzwoliło we mnie taką partię energii, której istnienia u siebie nawet nie podejrzewałam.

Zresztą w ogóle moje CHCĘ, od kiedy związałam je właśnie z Nim, nie zastanawiając się już, czy przez to narażam się na lęki i bóle, przynosi wspaniałe skutki. Taka decyzja spowodowała przecięcie ciasnego sznura krępującego mój rozwój duchowy, czyli wyzwoliła z lęku. Przez to moje życie stało się o wiele lepsze, bardziej spokojne i pełne tylu Bożych darów dla mnie, że aż przecieram oczy ze zdumienia.

Wracam jednak do tematu sesji. Jeśli człowiek, nie wie, kim tak naprawdę jest, to jest dla siebie nikim. Dla Boga jednak jest zawsze kimś - Jego ukochanym i jedynym dzieckiem. Innym niż wszystkie pozostałe dzieci Boże, dlatego jedynym i niepowtarzalnym oraz hojnie wyposażonym na drogę życia. Przyjęcie tego zmienia życie.

Jakże się cieszę, że w czasie sesji i dzięki swojej obecności na niej przyjęłam jako wielki dar głębokie przekonanie, że Bóg naprawdę jest moim Ojcem, a ja Jego dzieckiem, i że pomoże mi poradzić sobie z każdym problemem. Nareszcie więc wiem, kim jestem, odkryłam, jakie jest moje indywidualne bogactwo, i w pełni to akceptuję. Teraz mogę dzielić się tym z innymi - owocować tak, jak tego pragnę. Dziękuję Ci, Tato!

Ewa

---

Photo used under Creative Commons from Steve Crane

Newsletter ICFD

Podziel się...

Gościmy

Odwiedza nas 54 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem