07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

ojciec-i-synNa rekolekcjach w Gdyni po raz pierwszy miałem okazję spojrzeć na moje życie z perspektywy walki duchowej. Odwieczne zmaganie się dobra i zła, tak obecne w zarówno w naszej kulturze, jak i wychowaniu zostało sprowadzone do kategorii baśniowych, do świata wyimaginowanych postaci. Życie realne zdaje się biec swoim torem. Dychotomia rodem z Alicji w krainie czarów. Dwa równoległe światy. Dwie odrębne rzeczywistości. Świat baśni i świat realny.

Człowiek w pewnym wieku powinien wydorośleć, zająć się "poważnymi" sprawami takimi jak: zarabianie pieniędzy, utrzymanie rodziny, polityka, biznes, osiągnięcia, efektywność, skuteczność, rozrywka, rywalizacja - to są kategorie, którymi mają posługiwać się dorośli. Bajki są dla dzieci i jeśli samemu nie jest się już dzieckiem to, co najwyżej, można o zmaganiach dobra i zła poczytać na dobranoc swoim pociechom.

O, tak. Jest to bardzo przydatne narzędzie "tresowania" naszych pociech. Mają być grzeczne, wówczas spotka ich nagroda, jeśli będą niegrzeczne - narażają się na karę. Metoda kija i marchewki, pomimo krytyki jest jednym z najlepszych i najskuteczniejszych metod tresury. Człowiek to przecież zwierzę, które trzeba odpowiednio wytresować, a baśnie są fantastycznym narzędziem w realizacji tego celu.

Człowiek dorosły, jeśli chce być przez otoczenie uważany za osobnika rozsądnego, powinien swoje baśnie spakować i wynieść na strych i sięgać po nie tylko wówczas, gdy ma do czynienia z dziećmi. Inaczej postępować po prostu nie wypada. "Męskie serce" - co to takiego? Przecież faceci o sprawach serca rozmawiają tylko ze swoim kardiologiem.

Daliśmy się wysterylizować. W procesie tak zwanej socjalizacji uczyniono z nas eunuchów. Wyrzekliśmy się pewnej części siebie, która ukryta gdzieś głęboko czasami jak wulkan wybucha czyniąc z nas osobniki agresywne, ku przerażeniu naszym i otoczenia, a fakt ten zdaje się potwierdzać słuszność wysiłków mających na celu sprawienie, abyśmy byli grzeczni, mili i uśmiechnięci.

Dzięki rekolekcjom na nowo odnalazłem siebie w Kościele Chrystusowym. Dzięki rekolekcjom zrozumiałem też jakie błędy popełniałem wychowując moich trzech synów: Nikodem 11 l., Radek 7 l., Grzegorz 1 r.

Jak wyjeżdżałem do Gdyni Raduś powiedział: Tata tylko pamiętaj - przywieź nam jakąś pamiątkę. Cóż mogłem im przywieźć. Kupiłem na deptaku drewniany miecz z napisem "Wiking" oraz drewniany łuk i strzały.

Nikodem tydzień później był już zapisany do klubu taekwon-do. Chyba wychowywałem go do tej pory na grzeczną i nieśmiałą fajtłapę. Ten pomysł z początku nie podobał się kilku osobom, ale ponieważ trenera znam osobiście postanowiłem zaryzykować. Najwyżej jak coś pójdzie nie tak to zrezygnujemy. Chociaż miałem świadomość tego, że rezygnacja z próby osiągnięcia czegokolwiek nie pozostaje obojętna, szczególnie dla dziecka. Tydzień temu Nikodem przybiegł ze szkoły i z błyskiem w oku zapytał czy może jechać na zawody, bo koledzy z klasy stwierdzili, że kiwać to się może nie umie, ale jest najlepszym bramkarzem. Nikodem nie wierzył że potrafi grać w nogę. Został doceniony przez grupę rówieśników. Częściej się uśmiecha. Bardziej wierzy w siebie.

Ja też zacząłem biegać. Wykonałem własnoręcznie stołeczek do medytacji ze składanymi nogami (wersja premium). Poranna medytacja ignacjańska, może nie jest codzienna, ale jest. Jeśli chodzi o kierownictwo duchowe, to nie jest to sprawa taka prosta.

Pozdrawiam serdecznie i pamiętam w modlitwie,

Tomek M.

---

Photo used under Creative Commons from uBookworm

Newsletter ICFD

Podziel się...

Gościmy

Odwiedza nas 78 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem