07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

przebaczenie2Nie chciałam pisać wcześniej, ponieważ wiem doskonale, że czas negatywnie weryfikuje wiele naszych emocji. Nie należę do osób bardzo religijnych i gorliwie praktykujących, a więc zgłaszając się na warsztaty o przebaczeniu) nie kierowałam się motywami religijnymi. Chciałam to zrobić dla siebie, żeby poprawić swój komfort psychiczny i fizyczny, ponieważ było duże prawdopodobieństwo, ze obsesyjne myślenie o bolesnych dla mnie sprawach miało również konsekwencje somatyczne. Przyjechałam z nastawieniem: przecież nic nie ryzykuję, jeżeli nie uda się, to potrafię dalej z tym żyć, a jeżeli uda się...

Nasza bardzo zróżnicowana grupa prowadzona przez Panią Jolę mocną ręką w aksamitnej rękawiczce, stała się małą wspólnotą (celowo nie używam określenia rodzinna atmosfera). W tych dniach daliśmy sobie ciepło, zrozumienie oraz poczucie bezpieczeństwa i to zapewnie też stało częścią terapii. Po powrocie zastanawiałam się nad skutecznością (choć nie jestem w stanie obiektywnie ocenić efektów) terapii tych zranień w wersji czysto laickiej i religijnej. Jednak jestem przekonana, że w tej drugiej wersji jest skuteczniejsza.

W moim odczuciu kulminacyjnym momentem było złożenie listów na ołtarzu (nie umiem sobie z tym poradzić, bo jestem jak ten ewangeliczny paralityk, więc przynoszę i daję to Tobie, bo wiem, że Ty z tym poradzisz), a potem ich spalenie (nie chcę dalej tego bagażu nieść, jest mi niepotrzebny, bo mam zamiar przeprowadzić się do nowego domu) - ten ostatni element mógłby wystąpić również w wersji laickiej.

W moim przypadku nie było olśnień, gromów, uniesień itd. Nawet nie zauważyłam momentu, kiedy zostałam uleczona. Na jednym zajęć w grupach rysowaliśmy rysunki wyrażające nasze emocje i później interpretowaliśmy je. Tak naprawdę dopiero kilka godzin później zrozumiałam przesłanie swojego rysunku - to moja chyba podświadomość poinformowała mnie, ze już wyszłam z cienia, że zostałam uwolniona od obsesyjnego myślenia o tamtych sprawach. Ktoś mógłby powiedzieć, że prawdopodobnie te negatywne emocje same wypaliły się, bo wszystko kończy się i podobny efekt byłby bez udziału w tych warsztatach. Jestem osobą racjonalną, pozbawioną wyobraźni i podejrzliwie traktuję emocje, jednak wydaje mi się, że sama nie dałabym sobie rady.

Ciepły, bezpieczny kokon jednak trzeba opuścić i wrócić do swojego świata. Dopiero powrót weryfikuje skuteczność kuracji. W moim przypadku weryfikacja chyba (to zastrzeżenie z ostrożności) dała pozytywny wynik. To, co bolało odeszło w przeszłość, a ja odzyskałam wolność i pokój.

Dziękuję za ten nieoczekiwany dar Temu, który jest Panem ludzkich serc, osobom prowadzącym i mojej grupie. Nie wierzę w skuteczność modlitw, szczególnie swoich, ale modlę się za nich, żeby otrzymali pokój i siłę, ponieważ choć ich już nie spotkam, stali mi się bliscy.

Czuję się obdarowana i zastanawiam się, co ja mogłabym dać, jak w tej grze "podaj dalej" (to zarazem tytuł filmu).

Serdeczne pozdrowienia.

Łucja

Newsletter ICFD

Podziel się...

Gościmy

Odwiedza nas 68 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem