07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

Po III Tygodniu Ćwiczeń Duchowych

Trochę inaczej wyobrażałam sobie swoje życie, czego innego się spodziewałam. Nie mam dzieci, choć zawsze z narzeczonym, a potem z mężem myśleliśmy o dużej rodzinie. Były momenty w moim życiu, gdy bardzo łatwo mówiłam: Panie, Ty jesteś Mesjaszem, bo wszystko było po mojej myśli. Natomiast przyszedł też czas, gdy czułam się oszukana, rozczarowana, przygnębiona. Gdy chciałam krzyczeć: To nie tak miało być, to nie możesz być Ty, zejdź z Krzyża! Był czas, gdy  pytałam: Boże gdzie Jesteś? Nie widziałam nic, prócz mojego pragnienia, które samo w sobie dobre… zabijało mnie, zabijało radość życia we mnie, uwięziło mnie. Zły wykorzystywał tę sytuację i sączył do ucha: Kim jest Twój Ojciec, że pozwala na coś takiego? To taka jest Jego Miłość?

Stawałam się zgorzkniała, moje serce stwardniało, nie umiałam się cieszyć z innymi, gdy czekali na dzieci, nie umiałam współczuć, gdy tracili swoje maleństwa. Ciężko było mi zobaczyć obecnego Chrystusa. Ciężko mi było Go rozpoznać w tych trudnych doświadczeniach mojego życia. W moim bólu, cierpieniu.

Często też słyszałam: Życzymy Wam Błogosławieństwa Bożego, czyli mniej więcej: zdrowia, radości i żeby było, jak chcecie.

Przyjechałam na Trzeci tydzień rekolekcji ignacjańskich i wiedząc, że będziemy rozważać mękę naszego Pana, powiedziałam mu szczerze: Panie chcę być z Tobą, chcę być blisko, ale nie wiem, na ile będę mogła Ci towarzyszyć, na ile dam radę? A On mnie bardzo zaskoczył…

on poszedl za mnaTo nie ja Mu towarzyszyłam, ale On mnie. To nie ja poszłam z Nim, ale On ze mną na Moją Drogę Krzyżową. Poszedł ze mną jeszcze raz w te momenty, gdy byłam w życiu zdradzona, gdy dwukrotnie byłam porzucona i chorowałam z miłości. W te momenty, gdy życie ze mnie uchodziło, gdy byłam naga i bezbronna.

MÓJ BARANEK ODNALAZŁ MNIE SAMOTNĄ, LEŻAŁ KOŁO MNIE, DAWAŁ CIEPŁO I Z WIELKĄ CZUŁOŚCIĄ, KTÓRA JEST WSPÓŁCIERPIENIEM, LIZAŁ MOJE RANY, BY SIĘ ZABLIŹNIŁY.

Gdy zapłakana pod Krzyżem pytałam: Panie, czy Ty mnie kochasz? Ale naprawdę mnie kochasz? Odpowiadał, bo On widzi: Aga JESTEM TU. Jak mogę bardziej? Jak Cię zapewnić, jak udowodnić, że kocham? Co mogę więcej dla Ciebie zrobić? JESTEM TU NA KRZYŻU.

Kiedy podczas rekolekcji schodziłam do mojego Największego Smutku, do łona, które nie daje życia, jest jakby przeklęte, do mojego grobu, spotkałam tam czekającego Jezusa. Mój Chrystus gdy zobaczył mnie tak obolałą, wziął na ręce jak dziecko i tulił. Schodziłam do grobu, a nie znalazłam tam śmierci. W moim grobie spotkałam Miłość, spotkałam BRATA. To co miało mnie zabić i odebrać radość życia, nie zabija mnie. Nie jestem sama. Chrystus ożywia mnie na nowo.

Jestem bardzo szczęśliwa, i to nie tak, że te wszystkie trudne sytuacje znikają, że ich nie pamiętam, nie, one nabierają innego znaczenia, nie mają tej mocy co wcześniej, nie mogą mi nic zrobić. One tak naprawdę przybliżyły mnie do Boga. Czasem mogłam poczuć się jak On (niekochana, zraniona w miłości, odrzucona, cierpiąca). Ważniejsze jest jednak to, że On był tam pierwszy. Ja wracając do tych momentów, miejsc albo po prostu cierpiąc, mogłam Go tam spotkać. To są MOJE MIEJSCA SPOTKAŃ czasem bardzo intymnych z Bogiem i moimi bliźnimi.

WIDZIAŁAM PANA I POWIEDZIAŁ MI, IŻ KOCHA MNIE NAD ŻYCIE.

Taki jest mój Bóg.

Aga

Newsletter ICFD

Podziel się...

Gościmy

Odwiedza nas 238 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem