07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

po-stracie-dziecka"Panie, choćbyś mnie zabił ja Ci ufać będę...
Choćby się ziemia usunęła spod stóp moich nie przestanę Ci ufać,
bo poznałam Cię, że jesteś Bogiem miłosierdzia
i Twoja wola jest samym Miłosierdziem"

/św. Siostra Faustyna Kowalska/

Nasza córunia, Anna Maria, była z nami na ziemi tylko 9 miesięcy, z czego 10 dni poza moim brzuchem, a tyle się przez nią i dzięki niej wydarzyło, że nie sposób tego opisać. Aniusia jest naszą pierworodną, ukochaną, jedyną, niepowtarzalną...

Czekaliśmy na nią z wielką radością i miłością. Okres ciąży przeżyłam bardzo duchowo, to znaczy czułam się bardzo mocno wołana przez Pana Boga do życia zawierzeniem się Jemu, chciałam być dobrą, świętą matką dla mojego dziecka. Ostatnie dni przed porodem były dla mnie szczególnie radosne. Ania urodziła się bardzo niedotleniona i od razu wiedzieliśmy, co to znaczy. Swoje dziesięć dni na tej ziemi spędziła na OIOM'ie. Jej tata był przy niej cały czas, ja dotarłam po 3 dniach, kiedy wreszcie mogłam wyjść ze szpitala. Moja córcia była śliczna - pewnie każdy rodzic tak mówi. Wszyscy, którzy ją widzieli przede mną mi to powtarzali, ale kiedy wreszcie zobaczyłam moją córeczkę 4 dni po narodzinach moje serce pękało z dumy, radości, ale i podziwu dla Pana Boga. Dziękuję Ci, żeś ją tak cudownie stworzył ! To piękno fizyczne mojej dziewczynki pozwoliło mi zrozumieć, jak piękna jest jej dusza...

Mimo strachu, cierpienia, smutku, szoku i wielu innych ciężarów, które dźwigaliśmy na sobie było coś, co zdominowało nasz czas z Anią. MIŁOŚĆ i WDZIĘCZNOŚĆ. W domu płakałam, byłam przytłoczona, nie mogłam sobie znaleźć miejsca, ale kiedy tylko przekraczałam próg sali, w której była Ania, to wszystko ustępowało. Podobnie czuję się tylko, kiedy wchodzę do kościoła lub kaplicy.

Ania była samą miłością.

Panie, dziękuję Ci za życie naszej córeczki, za każdy dzień, kiedy miałam ją w sobie, za każdą chwilę spędzoną z nią tutaj na ziemi. Dziękuję, że jestem jej mamą. Dziękuję, że mogłam jej dotykać, całować, że dane mi było ją kochać także w ziemski, ludzki sposób, choć tak krótko. Jej ostatni dzień był taki spokojny, miałam wrażenie, że jej buźka była jeszcze ładniejsza... Być może bliskość Nieba i Dobrego Boga znalazła w niej odbicie. Dziękuję, że nasze dziecko odeszło spokojnie na naszych rękach, że nie była sama, że była taka spokojna. Dziękuję za miłość,która się rozlewała wokół Ani, a którą jesteś Ty sam.

Nie sposób wyrazić to wszystko słowami, bo są zbyt małe, płytkie, to co czujemy oboje na zawsze będzie tajemnicą naszych serc, którą zna Ania i Pan Bóg.

Tęsknota za moją córeczką jest ogromna, tak bardzo mi jej brakuje. Nie żałuję jednak ani chwili i gdyby można było cofnąć czas, żeby uniknąć tego bólu i rozłąki nie chciałabym. Bo to cierpienie minie, zmieni się, a miłość pozostanie i za nic bym z niej nie zrezygnowała.

A.

* * *

Wrażenia po rekolekcjach... No cóż... wzruszyłam się bardzo, ale myślę, że to odczucie nas wszystkich. Mnie było to bardzo potrzebne i byłabym za tym żeby takie rekolekcje były przynajmniej raz w roku. Działacie naprawdę wspaniale o wszystkim pomyślałyście, naprawdę zasługujecie na pochwałę i podziękowanie bo przecież to Wy zaczęłyście od samego początku... Księża wspaniali... Dzięki za wszystko.

Wiem że będzie Msza w kwietniu i spotkanie więc powiedz wszystkim że rekolekcje.... te dni skupienia... były naprawdę potrzebne i potrzebne będą nadal...

* * *

Witam! Pierwszy raz przeżyłam tak głęboko rekolekcje. Podjęliście się trudnego zadania. Sama Wasza obecność była niesamowita. Łączy nas ten sam ból tylko nie każdy może o nim mówić, a jeszcze trudniej pomóc drugiej osobie. Wam to się udało - brawo. To co robicie jest bardzo potrzebne rodzicom. My do tej pory zadajemy sobie pytanie- dlaczego? Moje życie to była rodzina. A teraz jest nas tak mało. Dlatego bardzo cię podziwiam. Jesteś Silna dla innych. Niesiesz nadzieje na lepsze jutro. Wiem że nie zawsze jest różowo - ale twoja radość to siła dla innych - pamiętaj o tym.

Rekolekcje pozwoliły mi zobaczyć, że nie jestem sama. Nas rodziców po stracie dzieci jest tak dużo. Tak dużo ludzi cierpi.

Ojciec Grzegorz nauczył mnie dziękować za to, że Tomek był z nami 20 lat a Daniel 29 (tak trudno było to napisać)

Ja ciągle czuje ich obecność i wiem że oni są . Są w innym wymiarze ale są. Znikła tylko radość życia. Wszystko nie ma sensu. Muszę się zmuszać do codziennych obowiązków. Nie wiem jak pomóc najbliższym. Odejście chłopców zmieniło nie tylko nasze życie. Myślę że wielu naszych znajomych przewartościowało swoje życie. Cieszę się, że mogłam was spotkać - przy was nie trzeba udawać że wszystko jest okej. Mam nadzieję, że to nie było jedyne nasze spotkanie.

G.

* * *

To był dobry czas. Trudno to jakoś doprecyzować czy wskazać jakieś "namacalne" skutki, ale mamy takie poczucie, że to był po prostu dobry czas. O. Grzegorz prosił o wrażenia i uwagi: nam trochę zabrakło konferencji o rozeznawaniu woli Bożej, szukaniu odpowiedzi co dalej. Kwestię tę omówiliśmy na rozmowie indywidualnej i to chyba było najlepsze rozwiązanie. Zdajemy sobie sprawę, że z jednej strony uczestnicy byli w różnej sytuacji, na różnym etapie życia, różnym etapie żałoby, a z drugiej trudno byłoby organizować rekolekcje dzieląc rodziców po stracie wg jeszcze jakiś dalszych kryteriów. Tak dużo czasu ile poświęcili Ojcowie na spowiedź i rozmowy dało możliwość każdemu by "rozbudować" sobie program tych dni o to, co każdemu było najbardziej potrzebne. Jeszcze raz dziękujemy i życzymy wielu owocnych kolejnych edycji.

P. i J.

Newsletter ICFD

Podziel się...

Gościmy

Odwiedza nas 77 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem