07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

 fundamentUczestniczyłam w tym roku w Fundamencie cz. I. Wcześniej jeździłam przez wiele lat na rekolekcje, ale nigdy nie udało mi się wypłynąć na taką głębię, jak na tych właśnie rekolekcjach ignacjańskich. Mam za sobą bardzo trudne dzieciństwo, co ma skutki do dziś. Nie mam miejsca, gdzie czułabym się bezpiecznie. Jadąc na te rekolekcje, bałam się samotności, ciszy... Zawsze miałam problemy z pozostawieniem bagażu tych doświadczeń, problemów, często płakałam na rekolekcjach i potrzebowałam wsparcia drugiej osoby. Obawiałam się, że tu będzie to samo. Jednak Pan mnie bardzo zaskoczył na tych rekolekcjach. Dzięki Jego łasce, mój życiowy bagaż zostawiłam gdzieś daleko, co umożliwiło mi wejście w bardzo intymną relację z Nim. Było mi z Nim niesamowicie dobrze! Tak bezpiecznie... Moje pragnienie przebywania z Nim nie ustawało. Bardzo pomocna w owocnym przeżyciu rekolekcji okazała się cisza. Cisza, w której tak naprawdę najwięcej można usłyszeć... Usłyszeć Jego głos, Jego miłość, Jego bliskość, troskę o Ciebie, zauważyć Boże działanie w twoim życiu, że to właśnie Bogu najbardziej na tobie zależy... W ciszy zobaczyłam to, czego nie potrafiłam dostrzec w chaosie mojego życia i o co miałam często żal do Pana.

Pan objawiał mi siebie szczególnie w Swoim Słowie na medytacjach, gdzie stopniowo także pokazywał mi prawdę o mnie samej. Już na samym początku powiedział mi, że "jestem droga w Jego oczach" (Iz 43,4). Ale jak to? Ja? Nie pierwszy raz słyszałam te słowa od Niego... Przecież doświadczasz mnie takim cierpieniem... Ciągłe problemy w rodzinie, samobójstwo Taty, Mama, która ciągle mnie rani, nic w życiu nie udaje mi się osiągnąć, o wszystko muszę walczyć... Nie widziałam tu miejsca na Miłość. I właśnie ten czas rekolekcji był czasem odkrywania tego, że Bóg mnie kocha, że jestem dla Niego ważna, wyjątkowa! On kocha mnie również przez dopuszczanie tych trudnych sytuacji do mnie. I obiecuje mi: "Gdy pójdziesz przez wody, Ja będę z tobą, i gdy przez rzeki, nie zatopią ciebie". Na rekolekcjach uświadomiłam sobie, że właśnie w tych chwilach On był najbliżej mnie. Bo gdzie wzmaga się grzech, tam obficiej wylewa się Jago łaska! Objawiając mi Siebie jako Miłość, Pan uzdalniał mnie jednocześnie do przyjmowania tej Miłości, która jest inna od naszej, ludzkiej miłości. Uświadomiłam sobie, że często opieram Mu się i nie daję się kształtować, a przecież On jest garncarzem, który wie, jakie naczynie ze mnie ulepić...

Czas rekolekcji był także czasem poznawania i akceptacji siebie. Jestem osobą bardzo poranioną i w wielu sferach nie akceptuję siebie. Bóg jednak mówi, że On mnie kocha taką, jaką jestem, razem z tym, czego ja nie akceptuję w sobie. I upomina się o tę nieakceptowaną część mnie.

Ważnym odkryciem, które Bóg pokazał mi, to moja błędna droga. W naszym życiu istnieje napięcie między sferą akceptacji (która "napędza" nasze życie) i nieakceptacji (czyli to, co nas obciąża i ogranicza). Ja, nie radząc sobie z tym napięciem, zrezygnowałam ze swoich pragnień, ze swoich ideałów, przestałam wierzyć, że uda mi się w życiu coś osiągnąć, poddałam się. Dziękuję Ci Panie, że pokazałeś mi, że błądzę i obudziłeś we mnie pragnienia!

Na medytacji o pochylonej kobiecie (Łk 13, 10-17) poruszyły mnie słowa, że owa kobieta w żaden sposób nie mogła się wyprostować i to, że Jezus sam do niej pierwszy podszedł. Były to dla mnie jednoznaczne słowa, jedyna słuszna droga. Pociągnęło mnie to do decyzji, abym powierzyła Mu siebie, zranienia i ciężary mojego życia, bo jedynie On swoją mocą może mnie uzdrowić i wyprostować! Pan pierwszy wychodzi mi z pomocą i czeka tylko, aż przyjmę Jego uzdrowienie.

Bóg pokazał mi w czasie tych pięciu dni, że Miłość jest tak naprawdę punktem wyjścia do wszystkiego: Jego Miłość mnie uzdrawia, uczy mnie akceptacji siebie, Boża miłość jest źródłem wolności. Uświadomiłam sobie, że właśnie wiele zniewoleń w moim życiu wynika z nieprzyjmowania tej Miłości. Nauczył mnie szczerości w relacji z Nim, pokazał mi, jak ważnie jest poznawanie siebie, aby móc rozwijać się duchowo. Utwierdziło mnie to w decyzji uczestnictwa w terapii. Bóg objawił mi Siebie jako mojego Stwórcę i kochającego Ojca, który wypełnia także moją pustkę po stracie Taty, któremu na mnie zależy i który mnie w pełni akceptuje. Na Jego miłość nie muszę zasługiwać! W czasie rekolekcji pokazał mi, że moje pragnienia poznawania Go i przebywania z Nim są właśnie wynikiem doświadczenia Jego Miłości, co dla mnie było zaskakujące, gdyż myślałam, że tej Miłości nie ma w moim życiu. Obecność tych pragnień w moim życiu potraktowałam jako dowód Jego Miłości do mnie. Bóg pokazał mi, jak bogatym człowiekiem jestem, jak wiele On mi daje. Powiedział mi także, że źródłem miłości w nas jest przyjęcie Jego Miłości. Abym mogła kochać innych, muszę zaakceptować i kochać siebie.

Panie, dziękuję Ci za ten czas rekolekcji, za treści, które do mnie kierowałeś, za odkrycie Bożej Miłości w moim życiu, za świadectwa ludzi, których tam spotkałam, za ojców prowadzących, że wskazałeś mi miejsca i drogę pracy nad sobą i proszę Ciebie, abym tak, jak Św. Paweł, pozwoliła się zdobyć Chrystusowi, czyli pozwoliła się kochać, abyś mógł mnie przemieniać swoją Miłością i żebym przez to mogła służyć innym. Chwała Panu!

Ewelina

Newsletter ICFD

Podziel się...

Gościmy

Odwiedza nas 319 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem