07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

ojciec-2W czerwcu postanowiłem pojechać na rekolekcje ignacjańskie (Fundament). Czerwiec jest u mnie okresem intensywnej pracy, trochę nie było mi to na rękę. Tym niemniej pod wpływem rad zaufanych osób pojechałem do Jezuitów w Gdyni na rekolekcje.

Moje rozmyślania w czasie rekolekcji uparcie, nie wiedzieć czemu koncentrowały się wokół osoby ojca. Moje relacje z ojcem nie były dobre w przeszłości. To była bolesna przeszłość. W zasadzie nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Odsuwałem te myśli od siebie, ale one uparcie powracały. To był czas przemyślenia przeszłości. Czas przepracowania w sobie tego, co bolesne i w końcu wybaczenia ojcu. Punktem kulminacyjnym tych rozmyślań w piątek był tekst o synu marnotrawnym, kiedy cały czas pojawiała się w mojej głowie myśl: "właśnie dziś kładę rękę na twoim ramieniu. To Ja dziś staję się twym ojcem". Nie rozumiałem tych słów, myślałem "przecież ja mam ojca, jak to Bóg staje się moim ojcem, w jakim sensie?" Dopiero potem się dowiedziałem, że właśnie w piątek ojciec miał wylew i trafił w ciężkim stanie do szpitala.

W niedzielę po włączeniu komórki zadzwonił od razu do mnie brat i dowiedziałem się o tym. Wtedy ku mojemu ogromnemu zaskoczeni zrozumiałem te myśli z piątku. Gdybym sam tego nie przeżył sądziłbym, że to jakieś brednie, że takie sytuacje się nie zdarzają, a takie historie to wytwory neurotyków.

Po powrocie do Krakowa poszedłem do szpitala do ojca. Wcześniej w zasadzie nie rozmawialiśmy ze sobą. Podszedłem do jego łóżka. Był zaintubowany, nie mógł mówić, ale rozumiał moje słowa. Powiedziałem, że go bardzo kocham, że mu wszystko wybaczam, że proszę też o wybaczenie.

Piątego sierpnia w piątek przyjechałem do domu. Ojciec po wypisaniu ze szpitala leżał w łóżku, nie mógł mówić, ale rozumiał, co się do niego mówi. Podszedłem do łóżka, by się z nim przywitać. Chwycił mnie za rękę i nie chciał, bym odchodził. Dwa dni później w niedzielę ojciec zmarł.

Dziś upływa ponad miesiąc od jego śmierci. Te rekolekcje to była łaska dana przez Pana dla wybaczenia ojcu. Bardzo dziękuje za te rekolekcje. Nigdy bym sam takiego scenariusza pojednania z ojcem nie wymyślił.

Darek

---

Photo used under Creative Commons from malik_braun

Newsletter ICFD

Podziel się...

Gościmy

Odwiedza nas 73 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem