07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

swiad2012 dzieckoRok temu w czerwcu przyjechałam na II część Fundamentu do Gdyni. Miałam już doświadczenie Fundamentu i I Tygodnia sprzed ładnych kilku lat. Możliwość odnowienia i pogłębienia treści Fundamentu była mi bardzo w tamtym czasie potrzebna. Gdy zobaczyłam w programie na rok 2011, że są takie rekolekcje, wiedziałam że są właśnie dla mnie. Piszę po roku, bo właśnie roku trzeba było, by Bóg dopełnił obietnicy…

Do Gdyni przyjechałam z wielkim znakiem zapytania co do dalszej drogi mojego życia. Jednak przede wszystkim przyjechałam z bagażem smutku i żalu, z poczuciem bólu który ściskał w piersiach i niósł pytanie „Dlaczego?” Dwa razy poroniłam ciążę. Mieliśmy już jedno dziecko, ale coraz bardziej pragnęliśmy z mężem drugiego. Niestety, tak jak przy pierwszym wszystko przebiegało według naszych planów, tym razem doświadczaliśmy własnej niemocy i coraz większego zwątpienia w pomoc Bożą. Zapętlaliśmy się w naszym cierpieniu. Zadawaliśmy sobie pytanie: „Gdzie w tym wszystkim jest Bóg?”. Gdzieś na dnie serca, wiedziałam że On jest w tym wszystkim ze mną, a jednak czasem przychodziła zwodnicza myśl, że może jest przeciw mnie. Czułam, że muszę mu to wszystko w  spokoju powiedzieć, że muszę przyjechać na rekolekcje, żeby usłyszeć, co On mówi do mnie. W domu coraz słabiej słyszałam Jego głos.

Przedtem wiele razy w życiu doświadczyłam Bożego prowadzenia. Miałam poczucie, że wiele prób życiowych przeszłam z Bogiem przy mym boku i że chociaż czasami go w tych trudnym momentach nie widziałam, to On był. Umiałam zaufać mimo wszystko i wbrew wszystkiemu. Tym razem jednak zwątpienie było coraz bliżej mnie. Ta próba była w moim odczuciu zbyt dojmująca, nie dawałam rady. W takim stanie ducha przyjechałam do Gdyni. Przyjechałam z pytaniem: „Czego chcesz ode mnie Boże?”. Próbowałam powtarzać za Hiobem „Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione”. Nie było łatwo. Czułam się taka pusta w środku. Bliskie stały mi się te wszystkie biblijne kobiety dotknięte bólem bezpłodności. Zastanawiałam się jak bardzo musiały czuć się bezwartościowe, właśnie takie „puste w środku” jak ja… A przecież moja sytuacja i tak była o wiele lepsza. Byłam już matką wspaniałego syna. Mimo to potrzeba macierzyństwa pozostawała niespełniona do końca. Okazało się, że rzeczywiście przyjazd na rekolekcje był punktem zwrotnym w mojej relacji z Bogiem. Znów zaczęłam Go słyszeć, znów poczułam, że jest blisko.

Bóg mówił do mnie od pierwszej medytacji. Mówił jasno, tak bardzo wprost, że aż bałam się w to uwierzyć. Pierwszego dnia, przy pierwszej medytacji usłyszałam: „Bądź pozdrowiona łaski pełna”. Medytacja o Zwiastowaniu przemawiała do mnie cała mocą. Potem kolejne dni i czytania mszalne, które kontynuowały rozpoczęty temat. Najpierw  historia Za-chariasza i Elżbiety - Bóg mówiący: „Twoja prośba została wysłuchana” i Elżbieta: „Tak uczynił mi Pan wówczas, kiedy wejrzał łaskawie”. Potem Sara i Abraham: „Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? Za rok o tej porze wrócę do ciebie”. Bałam się czytać to wszystko dosłownie, ale gdzieś w sercu kiełkowała nadzieja. Najważniejsze było to, że znów uwierzyłam, ze Bóg mnie kocha i przeznacza dla mnie najlepszą z dróg. Już nie walczyłam, żeby było po mojemu. Oddałam Bogu moje pragnienie macierzyństwa z gotowością, że nie musi ono realizować się w macierzyństwie biologicznym. Zaczęłam dopuszczać różne opcje, a przede wszystkim otwarłam się na Bożą łaskę i mogłam wreszcie stać się jej pełna. Powtarzałam za Maryją „Niech mi się stanie według słowa Twego”.

I stało się, a Bóg jednak mówił bardzo dosłownie. Rok po moim powrocie z Gdyni, w czerwcu na świat przyszła Karolina, nasze upragnione, wymodlone dziecko. Tylko w kwestii płci nie było dosłownie tak, jak w czytaniach. Jest jeszcze piękniej i pełniej. Był syn, teraz jest również córka. Dziękuje Bogu za cud wspaniałej pełnej rodziny. Mogę tylko powtarzać: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy”. Dostałam o wiele więcej niż prosiłam.

Kasia

---
Autorem zdjęcia jest Emil Karwatowicz. Zdjęcie wykorzystane za zgodą Autora. Kopiowanie zabronione.

Newsletter ICFD

Podziel się...

Gościmy

Odwiedza nas 70 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem