07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

ojciecKtóregoś roku na początku czerwca podczas modlitwy przyszło mi nagle do głowy, że chyba w tych właśnie dniach są urodziny mojego ojca. Nie znałem dokładnej daty. Zawsze musiałem pytać o to mamę przy czym nieustannie myliłem tę datę z Dniem Ojca. Nie znam dnia urodzin mojego taty. W jednej krótkiej chwili dotarło do mnie pełne znaczenie tych słów. Doznając olśnienia, poczułem się tak, jakby ktoś wbił mi nóż w serce.

Nie znałem daty urodzin ojca, ponieważ ojciec nie miał dla mnie żadnego znaczenia. Nigdy nie miał. Był jakąś częścią mojego życia, owszem, ale zupełnie się dla mnie nie liczył. Znałem daty urodzin mojej mamy, mego brata, moich dzieci, żony, nawet kilkorga moich przyjaciół, ale przez wszystkie te lata nie zdołałem zapamiętać, kiedy urodziny ma mój ojciec.

Oczyma duszy zobaczyłem nagle jego postać. Był przystojnym mężczyzną. Był dla wszystkich uprzejmy. Miał poczucie humoru. Pracował jako prawny doradca ludzi niepełnosprawnych i naprawdę starał się im pomagać. Uwielbiał chodzić na ryby, a kiedy byłem nastolatkiem, często proponował, że mnie ze sobą zabierze. Zwykle mu odmawiałem.

Jak bardzo te myśli różniły się od zwykłych moich wspomnień o ojcu. Wspomnienia moje krążyły zwykle wokół depresji, na którą cierpiał przez większą część mego życia. Pamiętałem jego zamknięcie w sobie, jego płacz, wizyty u psychiatry i to, jak będąc nastolatkiem, podnosiłem go na nogi po kuracji wstrząsami elektrycznymi. Przypomniałem sobie, jak pewnego razu przed pójściem do szpitala pokazał mi, w jaki sposób zapalać piec gazowy, na wypadek, gdyby zgasł. Pamiętam, że pomyślałem wtedy: „Dzięki, tato. To wszystko, co masz mi do powiedzenia. I tak robię już przecież to, co ty powinieneś robić w rodzinie". Czysta pogarda.

„Czcij ojca swego i swoją matkę, jak ci nakazał Pan, Bóg twój, abyś długo żył i aby ci się dobrze powodziło na ziemi, którą ci daje Pan, Bóg twój" (Pwt 5,16). Wydaje się dziwne, że z całego Dekalogu tylko to przykazanie i zakaz cudzołóstwa stanowią wyraźne dyrektywy dla życia w rodzinie. A dlaczego nie „Rodzice, kochajcie swoje dzieci i dbajcie o nie" albo „Mężowie, kochajcie swoje żony"? I dlaczego tylko to jedno przykazanie zawiera obietnicę?

Przykazanie nie mówi, że powinniśmy czcić ojca i matkę, jeśli są dobrymi rodzicami albo starają się takimi być. Przykazanie to jest pod tym względem spójne z wszystkimi nakazami miłości bliźniego, które znajdujemy w Nowym Testamencie. Paweł nie mówi, żebyśmy słuchali i szanowali władzę, jeśli jest uczciwa, sprawiedliwa i demokratyczna. Nie mówi się żonom, by słuchały mężów tylko wtedy, gdy są mądrzy i je szanują. Mężom nie nakazuje się kochać żon, gdy są urocze. Boże przykazania nie są formułowane w trybie warunkowym. Gdyby były, wówczas my stalibyśmy ponad prawem, bo do nas należałoby decydowanie, czy warunki ważności przykazania zostały spełnione, czy nie. Bóg mówi: kochać, słuchać, czcić. Po prostu.

Nie przestrzegałem jednego z najważniejszych przykazań. Nie czciłem mego ojca. Kiedy dotarła do mnie ta bolesna prawda, pomyślałem: „Nie czciłem, to fakt, ale da się to wytłumaczyć. Byłem małym dzieckiem w potrzebie. Nie był dla mnie ojcem". Duch Święty zdawał się na to odpowiadać: „Być może taka jest częściowa prawda, ale to nie ma nic wspólnego z tym, co ci powiedziałem: Nie czciłeś swego ojca".

Co dziwne, w tej samej chwili zaczęły napływać wspomnienia tych sytuacji, w których on starał się być mi ojcem. Chciał, żebym jeździł z nim na ryby. Czasami zabierał mnie w soboty do swojego biura. To prawda, że nie stać go było na wiele z powodu dręczącej go depresji, ale do mnie w tym momencie dotarło co innego: Że to ja nie pozwoliłem mu być moim ojcem. Nie czciłem mego ojca i nigdy nie odczuwałem żalu z tego powodu.

Wtedy właśnie, w ów czerwcowy poranek, ogarnęła mnie głęboka skrucha. Płakałem i prosiłem Boga, by wybaczył mi, że nie pozwoliłem memu ojcu być mi ojcem i że nie darzyłem go należnym szacunkiem. Kilka dni później pojechałem na jego grób — pierwszy raz od dziesięciu lat, czyli od jego śmierci — i błagałem go o przebaczenie. Czuję, że mi przebaczył, ale pozostał we mnie pewien żal. Żałuję wszystkich bezpowrotnie utraconych okazji, kiedy mogłem być jego synem, a on moim ojcem.

Aby dorosnąć do pełni mojej męskości, musiałem najpierw uwolnić mego ojca. Uwolnienie kogoś zawsze oznacza wybaczenie mu ale w moim wypadku przebaczenie musiało być poprzedzone wyrażeniem skruchy. Musiałem wyrazić żal za to, że go odrzuciłem i przez tak długi czas byłem jego sędzią. To nie jest rola syna.

---
Fragment książki Alana Medingera, „Ku pełni męskości", s. 200-202. Dziękujemy Wydawnictwu „W drodze" za możliwość przedruku tego fragmentu (jego tytuł pochodzi od nas).

Newsletter ICFD

Podziel się...

Gościmy

Odwiedza nas 74 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem