07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

milczenie3Milczenie to nie tylko kwestia braku słów. To skupienie, które przeżywamy, to wyciszenie myśli, emocji, wyobrażeń i całego świata potrzeb i pragnień, które w nas są. Wyciszenie – po coś!

Milczenie i mówienie stanowią człowieka – są jak wdech i wydech, jak skurcz i rozkurcz serca. Jest to coś istotnego dla naszego życia. Można powiedzieć, że człowiek jest stworzony przez Boga za pomocą Słowa, ale w klimacie… milczenia, kiedy Bóg tchnął w jego nozdrza tchnienie życia. Oddech Boga, Jego tchnienie – odbywa się bez słów. Jest milczeniem. W tym właśnie akcie człowiek staje się istotą żywą. Idąc dalej tym tropem mamy cały ciąg milczenia i mówienia, które jest swoistym continuum. Bóg przyprowadza do człowieka zwierzęta. Do tego czasu człowiek milczy. Jakby dojrzewał do czegoś– do nazywania zwierząt. A nazywanie oznacza panowanie nad nimi, tzn. przez ten akt człowiek wypełnia misję, przykazanie, które dał mu Bóg: „czyńcie sobie ziemię poddaną”. Milczenie przeplata się z mówieniem, ze słowem. Człowiek przez milczenie dojrzewa do wypowiedzenia słów, do nazywania stworzeń.

Można powiedzieć, że milczenie dało człowiekowi przestrzeń do określenia rzeczywistości w jakiej się znajduje, do uporządkowania jej i do odnalezienia w niej siebie i innych stworzeń. W ten sposób dochodzi do wniosku, że nie znajduje w tych stworzeniach istoty podobnej do siebie – adekwatnej. Doświadcza braku – mówienie sprawiło, że człowiek odczytał w sobie inny obraz niż ten, który nazywał. Co robi Bóg? Wprowadza człowieka na powrót w stan milczenia (głębokiego snu) i w tym milczeniu powołuje do życia kobietę. Ten stan milczenia pozwolił człowiekowi rozpoznać w kobiecie tę, która przynależy do jego świata, jest kością z jego kości. Tu mężczyzna nie nazywa kobiety (jak w wypadku zwierząt, a więc nie panuje nad nią), tylko odkrywa jej tożsamość ze sobą samym, ze swoim człowieczeństwem. To jest poprzedzone milczeniem.

Ten przykład pokazuje wagę milczenia w naszym życiu. Można by analizować wiele przykładów, ale wniosek nasuwa się jeden: to, co najważniejsze w człowieku, bierze się z milczenia. Noc, która jest milczeniem człowieka i przyrody daje odpoczynek i pozwala popatrzeć na rzeczywistość w nowy sposób (rano). Kto chce zniszczyć człowieka zabiera mu milczenie. Milczenie pokazuje również wolność człowieka (przykładem jest proces Jezusa i Jego milczenie) i stąd prawdziwa wolność będzie zawsze szukała milczenia i się go nie boi. Kto wyklucza milczenie ze swojego życia, powoli traci jego sens. Wystarczy popatrzeć na dzisiejszy świat i wszędobylski hałas, który sprawił to, że bez niego człowiek czuje się zagubiony i bez poczucia sensu właśnie.

Czym jest milczenie? To nie jest zaprzeczenie słów, lecz przestrzeń, w której słowa mogą się narodzić. Ten bezsens, w którym tak często żyje świat i wszelki szum, hałas sprawiają, że milczenie rozumie się i traktuje nierzadko jak jakieś zaburzenie w komunikacji, jakiś defekt czy brak dialogu. Wielu ludzi nie rozumie, że milczenie nie czyni człowiekowi krzywdy.

Milczenie Jezusa

Jezus rodzi się „Wśród nocnej ciszy…” – w milczeniu świata, kiedy gwar cichnie. Jego życie ukryte, również odbywa się za zasłoną milczenia, ze skąpymi tylko słowami w Ewangelii. Swoją misję rozpoczyna w milczeniu na pustyni. Mamy dużo się modlić, tzn. mieć relację z Ojcem, ale nie oznacza to nadmiaru słów (Mt 6, 7). Jednak najgłębsze i może najdramatyczniejsze jest milczenie paschalne. Jezus milczy wobec tych, którzy Go lżą (Łk 22, 63), milczy, kiedy spogląda na Piotra po jego zaparciu (Łk 22, 61), milczy przed Herodem (Łk 23, 9), przed Piłatem (Mk 15, 5), jak również milczy podczas drogi krzyżowej.

Śmierć Jezusa jest formą milczenia, bo każda śmierć jest takim radykalnym zerwaniem z tym życiem, radykalnym zamilknięciem. Wielu autorów i twórców ikon pokazuje Jezusowe zejście do piekieł, do otchłani jako do miejsca, gdzie On dalej działa – wyciąga rękę do Adama i Ewy i wyprowadza ich z Szeolu, rozrywa bramy śmierci, niszczy dzieło śmierci i szatana. I być może tak było. Ale są też inni, którzy mówią: skoro Jezus się wcielił, to znaczy przyjął w całości naturę ludzką, to dlaczego nie miałby być z nami solidarny aż do końca – w naszym „milczeniu” w grobie? Jezus schodzi aż do otchłani – powiedzielibyśmy – aż do dna naszej egzystencji, bo jest do nas podobny we wszystkim, oprócz grzechu. I dotyka dna, tak jak my go często dotykamy, ale to Go nie niszczy. Wskrzeszony z martwych przez Ojca ma moc wydobyć nas z naszego dna. Ale nawet to zwycięstwo – zmartwychwstanie – odbywa się w milczeniu. Zatem to, co najważniejsze dla nas – odbywa się w milczeniu.

Nasze milczenie

Warto zdać sobie sprawę z tego, że wobec tych wielkich wydarzeń Chrystusa, jakie dokonują się w noc narodzenia, a także ciemności śmierci i grobu – potrzeba zamilknąć. To milczenie jest oznaką pokory i czyni nas wrażliwymi na tajemnice, które przeżywamy. Milczenie pomaga nam zbliżyć się do Boga.

W kontaktach z ludźmi możemy się wzajemnie zrozumieć tylko wtedy, kiedy oprócz mówienia, jest też przestrzeń milczenia i słuchania. Tym bardziej dotyczy to naszej relacji z Bogiem. Bez milczenia nie zrozumiemy tego, co drugi do nas mówi. Milczenie jest szkołą słuchania, patrzenia, wrażliwości na to, co wokół nas się dzieje – jest szkołą kontemplacji. O to m.in. chodzi również w słynnej ignacjańskiej zasadzie bycia kontemplatywnym w działaniu – bycia wrażliwym na rzeczywistość, w której mieszka i działa Bóg, pośród tego wszystkiego, kim człowiek jest i co ma do zrobienia.

Ojcowie pustyni widzieli i korzystali z trzech funkcji milczenia:
a) Jako środka do unikania grzechu. Była to dla nich obrona pierwszorzędnej wagi (por. Jk 1), która pozwalała zachować duszę w pokoju, zdobyć pokorę, nie osądzać bliźniego.
b) Jako świadectwo. Siła milczenia wyrażała siłę wiary, słowa okazywały się zbyteczne. Ojcowie „mówili” czynami. Na tej samej linii jest św. Ignacy z Loyoli, który mówi, że „miłość bardziej winno się zakładać na czynach niż na słowach”.
c) Milczenie wobec Słowa Bożego – pojawiało się na skutek wielkiego szacunku do Pisma Świętego.

milczenie1Milczenie Boga

Boimy się milczenia i ciszy. Często przeraża nas to. Przy tej okazji warto zdać sobie sprawę z bardzo ważnej rzeczy – milczenia Boga. Zanim Bóg powiedział „niech się stanie światłość” – milczał. Jakby z tego milczenia Boga rodzi się świat – przestrzeń, w której żyjemy, która jest naszym domem. Czy Bóg jest obecny w naszym świecie w sposób oczywisty? Nie! Objawia się i zarazem ukrywa. Posyła swoje Słowo i zarazem milczy. Odkryć milczenie Boga i się nim zachwycić – milczeniem, które bardziej może przemawiać niż wiele słów.

Jak wielu ludzi denerwuje milczenie Boga. Jak często Bóg jest uważany za kogoś, kto w obliczu naszych nieszczęść i trudności – milczy i nic nie robi. Tak często nas ono denerwuje, wkurza, bo chcielibyśmy, by Bóg ciągle działał, by nie przestawał nas wspierać. My nie wierzymy, że milczenie Boga może być naszym wsparciem, nie wierzymy, że Bóg milczący jest ciągle po naszej stronie. Jednak Bóg jest z nami w tych tragediach. Co my robimy, kiedy kogoś z naszych bliskich spotyka nieszczęście, płacze, nie może się pogodzić z czymś? Najczęściej tym, co możemy zrobić to być z kimś i współodczuwać – milczeć, bo w obliczu wielu tragedii słowa stają się za małe. Czy Bóg, który sam cierpiał, nie jest wtedy z nami – jak Przyjaciel – w taki właśnie sposób: milczący, obecny i współczujący z nami? Czy jest wtedy bezsilny? Na krzyżu jest bezsilny – po ludzku – ale tu jest Jego ostateczne zwycięstwo. W milczeniu krzyża, śmierci i zmartwychwstania dokonuje się nasze odkupienie.

Milczenie Boga może nas wpędzić w kryzys, ale… to dobrze. To nas może „zmusić” do milczenia i sprawić, że zaczniemy słuchać – i Jego, i siebie samych i drugiego człowieka. Milczenie i kryzys, który może ono w nas wywołać, mają tak naprawdę dobroczynny wpływ na nas – pozwalają wejść w głąb siebie samych i spotkać się tam z Bogiem. Może milczącym. Ale czy uciążliwe jest dla dwóch przyjaciół, kiedy milczą i dobrze się ze sobą czują? Bo milczenie Boga albo milczenie z Bogiem to też kwestia relacji z Nim. Dwojgu przyjaciół milczenie nigdy nie przeszkadza. Czasem jest ono bardziej wymowne i zrozumiałe niż tysiące słów. Kiedy jednak takiej relacji nie ma – milczenie staje się krępujące, czasem wręcz zawstydza i ma coś z atmosfery „cichych dni” w znaczeniu jak najbardziej negatywnym. Czy pozwalam sobie na milczenie przy Bogu i czy dobrze mi z tym? Jakie uczucia to milczenie we mnie wywołuje? Czy mam z Nim taką relację, że milczenie z Bogiem mnie nie krępuje?

„Puste” milczenie?

Dlaczego boimy się milczenia? Bo milczenie wydaje się pustką. A my nie lubimy pustki, bo w nią jest wpisane ubóstwo, wyrzeczenie. Pustka prowadzi nas do lęku przed śmiercią. Nie wierzymy, że w pustce możemy spotkać Boga, w tej pustce, która wypływa z milczenia.

Syn marnotrawny musiał skonfrontować się z nicością, musiał wszystko stracić i dotknąć swojej nędzy, by móc uwierzyć w miłość swego Ojca. Samarytanka, która prosiła Jezusa o żywą wodę musiała się skonfrontować ze swoim pustym sercem (pięciu mężów, problem z miłością), by mogła naprawdę spotkać się z Jezusem. Łotr, wiszący po lewej stronie Jezusa najpierw musiał uznać pustkę swego życia i jego klęskę – że wisi na krzyżu słusznie, by mógł usłyszeć: „Dziś będziesz ze mną w raju”. By zyskać życie najpierw trzeba je stracić. By je wypełnić miłością, najpierw trzeba zamilknąć i doświadczyć pustki.

Ale ta pustka jest w nas na co dzień. Nasze wybory prowadzą nas do niej. Bo wybrać coś oznacza zarazem wyrzec się czegoś. Wybierając taką czy inną pracę, jednocześnie zostawiam wszystkie inne. Żeniąc się z tą konkretną kobietą, wyrzekam się wszystkich innych. Nie jest problemem dla nas dokonywanie wyborów, lecz właśnie to wyrzeczenie. Bo chcielibyśmy i zjeść ciastko i mieć ciastko, lecz tak się nie da żyć. Nasza trudność to wyrzeczenie, czyli wejście w stan pustki. Do tego jesteśmy zaproszeni. Mówią nam o tym choćby błogosławieństwa (Mt 5). Jezus nazywa błogosławionymi ludzi ubogich, głodujących, płaczących, prześladowanych, tzn. tych, których ręce są puste, brzuchy są puste. Lecz w tę właśnie pustkę wchodzi Bóg i przez to staje się błogosławiona, a nie przeklęta (jak myśli świat). Potrzebujemy pustki w naszym życiu, potrzebujemy milczenia.

Życie przynosi nam pustkę i chodzi o to, czy ją przyjmuję, czy jej „chcę”, czy też odrzucam, zapycham czymś, zagłuszam. By móc usłyszeć drugiego człowieka i zrozumieć go, potrzebuję w pewien sposób stać się „pusty”, tzn. zostawić swoje stereotypy, własne sądy, myśli. Inaczej słuchając go, będę bardziej skoncentrowany na tym, co moje. To samo dotyczy wszelkich relacji z bliźnimi. W wielu sytuacjach potrzebuję odłożyć na dalszy plan to, co „moje” – moje plany, mój interes. Wystarczy wymienić takie relacje jak rodziców z dziećmi, szefów wobec pracowników, duszpasterzy wobec ludzi. Tu jest też kwestia, czy potrafię stać się na tyle „pusty”, by zaufać Bogu.

Tylko ten, kto umarł, może zmartwychwstać. Tylko ten, kto oddał wszystko, może przyjąć wszystko. W Eucharystii – tylko to, co zostało Bogu ofiarowane, jest w Nim przeistoczone i ponownie darowane człowiekowi w komunii jako prezent.

Jezus zasadniczo podczas swojego procesu milczy. Wie, co Go czeka, nie broni się, przyjmuje rzeczywistość i zgadza się na nią. Mówi: „chcę” temu, co Go spotyka i robi to w milczeniu. Ale to milczenie jest w pewien sposób zakończone słowami: „Ojcze, przebacz im”. To nie było milczenie złości, zaciśniętych ust, gniewu czy myśli w stylu „ja wam jeszcze pokażę”. Milczenie prowadzi Jezusa do miłosierdzia, tj. do ukazania wszechmocy Boga (prefacja w I Modlitwie eucharystycznej o tajemnicy pojednania).

milczenie2Modlitwa i milczenie

Modlitwa składa się ze słów i z milczenia. To jak wdech i wydech. Potrzeba jednego i drugiego, by odpocząć w Bogu. Milczenie można stracić przez rozproszenia, natłok spraw, emocji, dolegliwości ciała, kryzysy.

Milczenie pojawia się na Eucharystii. Na jej początku człowiek powinien zamilknąć, zanim wyzna swoje grzechy. To milczenie symbolizuje żal i zawstydzenie z powodu popełnionego zła. Jest też milczenie w momencie przyjścia Boga podczas konsekracji.

Milczenie towarzyszy początkowi dnia i jego końcowi. Rano dopiero „Panie otwórz wargi moje” (słowa z wezwania przed jutrznią) są słowami, które kończą nocne milczenie. Jest to ważna rzecz: z czym się kładę spać i z czym wstaję? Czy z milczeniem pełnym Boga i szacunku dla samego siebie? Czy też z hałasem, radiem, telewizją, Internetem, muzyką…? Z jakimi myślami kładę się spać i z jakimi wstaję? Gdzie jest w tych momentach nasze serce. Przy Bogu, czy też może ciągle myślimy o rzeczach do zrobienia, sprawach, które nas przytłaczają, trudnych relacjach, nierozwiązanych i niezałatwionych… Milczenie jest niczym innym, jak klimatem, w którym zbliża się do nas Bóg.

Po co milczenie?

By nauczyć się słuchać. Słuchanie to działanie prorockie, a my jesteśmy powołani do tego, by być prorokami dla tego świata. Prorok nie mówi od siebie, lecz przekazuje Słowo Boga na tu i teraz. By przekazać Słowo Boga innym, musi je najpierw usłyszeć, a do tego potrzebuje zamilknąć. Człowiek ma być zasłuchany w Słowo Boże. Milczenie jest wysiłkiem, by uspokoić serce, bałagan wewnętrzny i zewnętrzny, powstrzymać zamieszanie – milczenie prowadzi nas do harmonii.

Milczenie prowadzi nas do wiary! Bóg zaprasza nas do milczenia nie dlatego, by z Nim nie rozmawiać, ale właśnie, by w milczeniu się z Nim spotkać. Bo jak mówi św. Paweł „wiara rodzi się ze słuchania” (Rz 10, 17). Milczenie może nas zaprowadzić bardzo daleko. A dokąd? Do ludzi, do miłosierdzia, do współodczuwania z nimi. Bo ta wiara, która rodzi się ze słuchania (a więc i milczenia) martwa jest bez uczynków, jak pisze w swoim liście św. Jakub i popiera to przykładami. Milczenie więc prowadzi do słuchania, a słuchanie do po-słuchu, czyli posłuszeństwa. Posłuszeństwo Słowu to nic innego jak odpowiedź dana Bogu na Jego miłość, odpowiedź naszym życiem, czynami, miłością. Milczenie, ostatecznie – prowadzi do miłości!

o. Grzegorz Ginter SJ

---

Tekst umieszczony za zgodą Autora, pierwotnie został opublikowany na blogu "Źródło Wody Żywej".

Newsletter ICFD

Podziel się...

Gościmy

Odwiedza nas 35 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem