07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

ku wolnosci 1Wolność to jedna z najpiękniejszych i chyba najtrudniejszych rzeczywistości naszego życia. Widać to wyraźnie obserwując gwałtowny wzrost uzależnień zarówno od różnych substancji chemicznych i środków, jak i od zachowań. Sprzyja temu dzisiejsza atmosfera wolności, którą moglibyśmy określić skądinąd znanymi nam słowami św. Pawła: „Wszystko mi wolno”. I to chyba jest zawołanie dzisiejszych czasów podkreślane często chwytliwymi sloganami typu: „Róbta co chceta”. Mówi się wręcz dzisiaj już nie tyle o neurotycznej osobowości naszych czasów jak to określiła w wydanej przez siebie w 1937 roku książce pod tymże tytułem Karen Horney, amerykańska psychiatra. Coraz częściej pojawia się analogiczne określenie kondycji człowieka: „Nałogowa osobowość naszych czasów”. Pod tym tytułem ukazał się ciekawy artykuł Jerzego Mellibrudy(1).

Najprostsza definicja uzależnienia brzmiałaby tak: Jest to nabyty silny przymus wykonywania jakiejś czynności lub zażywania jakiejś substancji, którego mimo chęci zaprzestania nie można w sobie powstrzymać. Możemy postawić sobie pytanie: Skąd w naszych czasach tak wiele uzależnień czyli popadania w niewolę? Skąd w nas taka łatwość oddawania swojej wolności rzeczom, środkom chemicznym, ludziom czy zachowaniom?

Rozmawiałem niedawno z pewną kobietą uzależnioną od erotyki. Jest w trakcie terapii i to z dobrym skutkiem dla siebie, swego małżeństwa i rodziny. Zwróciła mi uwagę na to, że przełomowym stało się dla niej odkrycie czegoś, co nazwała swoim „przekleństwem”. Gdy poprosiłem ją, by wyjaśniła, co ma na myśli, odpowiedziała, że chodzi o pewnego rodzaju złe motto, które zapisało się w jej duszy: „Jestem zła, nikomu niepotrzebna i nic nigdy mi się nie uda”. Zostawmy na boku przyczyny tego, skąd wzięło się to toksyczne przesłanie. Wydaje się, że w każdym z nas brzmi jakieś destrukcyjne zdanie, które powraca i powraca. Zazwyczaj powstaje poprzez proces uczenia się od innych, którzy z takimi skryptami żyli i nas nimi zarazili. Zmierzam jednak do tego, że właśnie brak świadomości istnienia takiego złego myślenia w nas jest podstawą do tego, aby oddać swoje życie mocy nałogu: alkoholu, papierosów, hazardu, pracoholizmu, erotomanii, obżarstwa itd. Dopóki to złe myślenie nie zostanie zdemaskowane, dopóty będzie nas trzymać w szachu. Będzie szczególnie trudne do zdemaskowania dla tych, którzy już się przyzwyczaili funkcjonować niezdrowo, a mówiąc językiem duchowości – z podzielonym sercem. Sercem, które w jakiś sposób służy Bogu i może nawet w przeważającej części. Ale jednak z sercem, które gdzieś w swoich zakamarkach zachomikowało sobie coś, co pozwala, aby pozostało zniewolone. Bo przecież tak jest... łatwiej.

ku wolnosci 2I tu pojawia się odpowiedź dlaczego tak często wybieramy uzależnienia. Bo tak jest łatwiej. Bo początkowo niosą ze sobą natychmiastową ulgę. Problem jednak jest w tym, że po uldze przychodzi gryzący wstyd i poczucie niesmaku. I tak koło się zamyka, bo znów chce się poczuć ulgę z powodu frustrujących uczuć obrzydzenia i pogardy do siebie. Natomiast praca z uzależnieniem, czy ogólnie mówiąc praca w kierunku życia świadomego i dojrzałego wymaga trudu i wysiłku. Za dojrzałe i wolne życie trzeba zapłacić tak, jak opisał to Karol Wojtyła: „Całym sobą płacisz za wolność – więc to wolnością nazywaj, że możesz płacąc ciągle na nowo siebie posiadać”(2). Wolność ma swoją cenę. Natomiast zniewolenie, nałóg czy uzależnienie przychodzi za darmo. Obiecuje nadzwyczajność w zerowej cenie. Nic nie trzeba płacić, nie trzeba się trudzić ani pocić. Będzie raj za darmo!

Podsumowując chciałbym zwrócić uwagę, że pierwszym i podstawowym źródłem uzależnień jest uzależnienie od złego myślenia o sobie. Nie tylko w postaci negatywnego odniesienia do siebie: „Jestem do niczego!”, ale także w formie niezgody na zwyczajność: „Muszę mieć więcej, muszę być bardziej znany, podziwiany. Nie mogę być po prostu zwykłym człowiekiem!”. Każdy z nas nosi w sobie taką pokusę nadzwyczajności. Aż nadto dobrze wiemy, ile trzeba zapłacić za swoją karierę, za błyszczenie w świetle fleszy. Czasem po latach dowiadujemy się o wstrząsających historiach walki na śmierć i życie z nałogiem ludzi, których wcześniej widzieliśmy uśmiechniętych na okładkach kolorowych magazynów.

Walka z uzależnieniem zaczyna się od podjęcia wysiłku zdemaskowania złego myślenia o sobie. Zdemaskowania formy tego myślenia: czy bardziej jestem przeciwko sobie, czy raczej jestem niezadowolony z tego, co mam? Jeśli uda mi się nazwać swój destrukcyjny skrypt z przeszłości to już bardzo dużo. Czasem będzie potrzebna do tego pomoc kogoś, kto będzie stał z boku: terapeuty, spowiednika, zaufanego przyjaciela. Jeśli myślenie przeszło w toksyczne postępowanie, uzależnienie to trzeba sobie jasno powiedzieć: „Sam nie dam rady!”. Do niezwykle rzadkich przypadków należą historie tych, którzy sami wyszli z uzależnień. Warto poszukać pomocy w miejscu, gdzie taką fachową i kompetentną pomoc można znaleźć (3).

I jeszcze jedno: trzeba w kontakcie z drugą osobą, która może stać się lustrem dla mej duszy zaufać swoim odczuciom – niczego nie robić na siłę. Mam prawo korzystać z pomocy kogoś, kto mnie szanuje, z kim czuję się dobrze. Kto ode mnie wymaga, ale szanuje moje możliwości, kto nie podejmuje decyzji za mnie. Bo w pracy nad odzyskiwaniem utraconej wolności najwięcej do powiedzenia ma mieć ten, który ją sam utracił.

o. Dariusz Michalski SJ
---
Przypisy:
(1) J. Melibruda, Nałogowa osobowość naszych czasów, dostęp dn. 01.10.2012r.
(2) Centrum JP2, Jan Paweł II o wolności, dostęp dn. 01.10.2012r.
(3) Listę ośrodków udzielających pomocy psychologicznej i duchowej można znaleźć na stronie: www.rekolekcje.jezuici.pl

Newsletter ICFD

Podziel się...

Gościmy

Odwiedza nas 270 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem