07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

Choroby duchowe - zagrożenia dla życia duchowego cz. 2

choroby-duchowe-12

Jak postępować w przypadku chorób duchowych?

Mówiąc o sposobie radzenia sobie z chorobami duszy, z demonami, które nas atakują trzeba podkreślić, że jesteśmy odpowiedzialni za swój stan duchowy. Nigdy nie jest tak, że Bóg dopuszcza pokusę bezcelowo, nie dając żadnej pomocy. Innymi słowy, nie odbiera wolności działania, wolności walki ze złym duchem. Można coś uczynić, coś zmienić.

Czas strapienia, czas ataku złego ducha może mieć różne przyczyny, tak jak to przypomina św. Ignacy:

Przyczyna pierwsza: Ponieważ jesteśmy oziębli, leniwi i niedbali w naszych ćwiczeniach duchownych; i tak z powodu naszych win oddala się od nas pocieszenie duchowe. Tu celem jest wezwanie do nawrócenia, do przemiany życia.

Przyczyna druga: [Bóg chce nas] wypróbować, na ile nas stać i jak daleko postąpimy w jego służbie i chwale bez takiego [odczuwanego] wsparcia pocieszeń i wielkich łask. Tu celem jest poddanie nas próbie, dla naszego dobra!

Przyczyna trzecia: [Bóg nam chce dać] prawdziwe poznanie, że nie w naszej mocy jest zdobyć i zatrzymać wielką pobożność, silną miłość, łzy czy też inne jakieś pocieszenia duchowe, lecz że to wszystko jest darem i łaską Boga, Pana naszego, i żebyśmy nie panoszyli się w cudzym gnieździe, podnosząc się rozumem do jakiejś pychy czy próżnej chwały i przypisując sobie pobożność lub inne jakieś skutki pocieszenia (CD 322). Tu celem jest to, abyśmy zobaczyli, Kto jest źródłem wszelkiego dobra.

choroby-duchowe-10

Jak leczyć choroby duchowe?

Ojcowie pustyni mówią o trzech praktykach ascetycznych: post, jałmużna i modlitwa. Odnoszą się one przede wszystkim do chorób związanych z naszymi apetytami: jedzeniem, seksualnością i chciwością na rzeczy. Są one równie ważne w leczeniu wspomnianych ośmiu chorób duchowych i chyba trochę  zarzucone w życiu Kościoła. Każda z chorób ma swój określony sposób leczenia. I tak w przypadku melancholii pustelnicy radzą, aby zwyciężać ją rezygnując z pragnień światowych, które odbierają człowiekowi pokój i wolność. Taką terapię duchową opisuje Psalm 131:

Panie, moje serce się nie pyszni i oczy moje nie są wyniosłe. Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły. Przeciwnie: wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza.

Trzeba uwolnić się od tych spraw w świecie, które wywołują w nas melancholię i smutek, odbierają radość życia i wolność. W dużej mierze dusza ludzka staje się chora, bo ulega złym myślom, pochodzącym od złego ducha. Walka z myślami, którą proponują ojcowie pustyni, nie zawsze musi polegać na ich natychmiastowym odrzuceniu, jak to się często przyjmuje.

Ilustruje to dobrze opowiadanie Abby Poimena: Pewien brat przyszedł do Abby Poimena i powiedział: „Ojcze, mam wiele myśli, które mnie nachodzą i czuję się przez nie zagrożony". Na to starzec wyprowadził go na zewnątrz i powiedział: „Rozłóż swoją pelerynę i powstrzymaj wiatr, który wieje". Uczeń odpowiedział: „Nie mogę". Starzec ciągnął dalej: „Jeśli nie możesz powstrzymać wiatru, tym bardziej nie możesz powstrzymać myśli, które cię nachodzą"3.

To samo dzieje się z nami. Stąd też nie jesteśmy odpowiedzialni za myśli, które pojawiają się w naszej głowie. Jesteśmy jednak odpowiedzialni za to, co z nimi czynimy, tak jak to przypomina Katechizm: W uczuciach jako poruszeniach wrażliwości nie ma ani dobra, ani zła moralnego. W miarę jednak ich zależności od rozumu i od woli jest w nich dobro lub zło moralne (KKK 1773). I to stanowi właściwy obszar walki z myślami. Powinniśmy nauczyć się reagować na nie właściwie, tak, aby nas nie dominowały. Nie chodzi o to, by je stłumić, bo pojawią się w najmniej oczekiwanym momencie ze zdwojoną siłą. Trzeba się nauczyć je poznawać i widzieć, co z sobą niosą, do czego nas skłaniają – jeśli nie pojmiemy ich istoty, a skupimy się na ich stłumieniu - wtedy niewiele zyskamy.

Oczywiście ta metoda nie sprawdza się, gdy są to myśli, które powracają kolejny raz, gdy są dobrze znane, gdy wiemy do czego nas skłaniają. W takim przypadku należy spokojnie przyjąć to, że się pojawiają, ale nie dawać im pożywki. Nie wchodzić w dialog z nimi. Często nie wiemy, jaką metodę postępowania przyjąć: tu z pomocą przychodzi nam rozmowa np. z kierownikiem duchowym. W taki właśnie sposób postąpił św. Ignacy, gdy miał problemy ze skrupułami. Jego kierownik duchowy zabronił mu powracania do grzechów, które już raz wyznał na spowiedzi. Natrętne myśli ustały.

Kolejnym sposobem na radzenie sobie ze złymi duchami jest uświadomienie sobie, że w człowieku są zawsze dwa bieguny. Mówiąc przykładowo: jest nie tylko strach ale i zaufanie, jest nie tylko smutek, ale i optymizm, jest nie tylko agresja, ale i pokój, jest nie tylko słabość, ale i siła, itd. Gdy jesteśmy kuszeni wydaje nam się, że cali jesteśmy strachem, pożądaniem, niepokojem, smutkiem itd. Zwykliśmy utożsamiać się z tą częścią nas, która w danej chwili jest najbardziej aktywna emocjonalnie, zapominając o przeciwstawnym biegunie, niewidocznym, a jednak obecnym. Dobrze jest w takich okresach uaktywniać ten przeciwny, ukryty biegun: gdy dominuje w nas np. strach, zapytajmy się tej odważnej części siebie, co ona ma nam do powiedzenia. Takie rozwiązanie odnajdujemy w Psalmie 42: Łzy stały się dla mnie chlebem we dnie i w nocy, gdy mówią mi co dzień: Gdzie jest twój Bóg? – sytuacja smutku, przygnębienia.

Odpowiedzią psalmisty na przygnębienie jest przypomnienie sobie dobrych chwil spędzonych z Jahwe: Gdy wspominam o tym, rozrzewnia się dusza moja we mnie, ponieważ wstępowałem do przedziwnego namiotu, do domu Bożego, wśród głosów radości i dziękczynienia w świątecznym orszaku. Psalmista uświadamia sobie, że lekarstwem na przygnębienie jest wspominanie dobrych chwil przeżytych z Jahwe: A we mnie samym dusza jest zgnębiona, przeto wspominam Cię z ziemi Jordanu i z ziemi Hermonu, i z góry Misar.

Ważne jest także to, aby nie podejmować walki z demonami samotnie. Trzeba nam mówić o tym, co czujemy, czego doświadczamy. Niestety, dzisiejszy świat nie sprzyja takiemu bliskiemu, ufnemu kontaktowi z człowiekiem. Boimy się podzielić z innymi swoim życiem i rzeczywiście nie byłoby dobrze, gdybyśmy to, co mamy do powiedzenia osobie towarzyszącej, mówili np. w sklepie. Będąc ludźmi potrzebujemy jednak głębokiego, intymnego kontaktu z drugim człowiekiem, otwarcia się przed drugim w atmosferze zaufania, nie bojąc się, że będziemy krytykowani. Nie o ocenę tu bowiem chodzi. Rozmowa z osobą towarzyszącą ma mi pomóc nazwać i zrozumieć myśli, które się we mnie pojawiają. W czasie takiej rozmowy dokonuje się to, co zauważył św. Ignacy: zły duch czmycha, gdy wychodzą na jaw jego niecne zamiary i strategie. Warto docenić możliwość dbania o duchowe zdrowie właśnie poprzez rozmowę z zaufaną i doświadczoną duchowo osobą.

Ewangelia jest Dochoroby-duchowe-11brą Nowiną!

Ewangelia to nadzieja zbawienia człowieka. Ewangelia nie jest nadzieją powszechnego potępienia, jak mógłby myśleć człowiek skupiony na sobie, perfekcjonista, który chciałby rozwiązać samemu problem osobistego zła i zła świata. Ewangelia jest Dobrą Nowiną! Jestem grzesznikiem, to prawda, ale to nie cała prawda o mnie. Bo jest jeszcze prawda o Miłosiernym Ojcu, który czeka na mnie, wygląda mnie w każdej chwili mego życia, który autentycznie mnie kocha i szanuje pomimo bagażu zła, który na sobie niosę. Twoja miłość, Panie, jest większa niż całe zło! I jeśli w tej konferencji poświęciliśmy tyle miejsca działaniu złego ducha, to po to, by stać się mądrzejszymi i lepszymi, a nie po to, by pogrążać się w przekonaniu, że jesteśmy źli, że nic już dobrego nie możemy uczynić. Pamiętajmy, co mówią ojcowie pustyni: ażeby spowodować upadek człowieka, najlepiej jest doprowadzić go do utraty równowagi. Diabeł dobrze to wie i dlatego jest to jeden z jego ulubionych sposobów prowadzenia nas do złego. Abba Pojmen powiedział: Wszelka przesada pochodzi od diabła. Ta przesada oznacza albo przekonanie o tym, że jesteśmy aniołami, co prowadziłoby do pychy i idealizmu, albo przekonanie o tym, że jesteśmy diabłami, co prowadziłoby do poczucia beznadziei. Podczas, gdy człowiek jest człowiekiem - ani diabłem, ani aniołem. I na tej drodze ma szukać zdrowia duszy, czyli zbawienia.

o. Dariusz Michalski SJ

---
3. L. Regnault, Słowo Ojców pustyni na dzień dzisiejszy, Wyd. M, Kraków 1998, s. 48.

Photo used under Creative Commons from jimmiehomeschoolmom,
Photo courtesy of abcdz2000/stockxchng.com and Liannelaan/stockxnchg.com

Newsletter ICFD

Podziel się...

Gościmy

Odwiedza nas 73 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem